uśmiecha się i mówi A
by zaraz zmienić punkt siedzenia
ręka w rękę zatańczą
na jego cześć
jak im zagra
pan ich i nasz
Nigdy nie będzie takiego lata
Nigdy nie będzie takiego lata
Nigdy policja nie będzie taka uprzejma
Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna
Nigdy papieros nie będzie taki smaczny
A wódka taka zimna i pożywna
Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewcząt
Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek
Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników
Już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, takiej coca-coli
Takiej musztardy i takiego mleka
Nigdy nie będzie takiego lata
Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić i zachodzić
Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał
Nigdy nie będzie takiej telewizji
Takich kolorowych gazet
Nigdy nie będziesz dla mnie miła taka
Nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań
Nigdy organista tak pięknie nie zagra
Nigdy Bóg nie będzie tak blisko
Tak czuły i dobry jak teraz
Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza
Nigdy nie będzie takiego lata
pan od biologii powiedział
że to nieładnie gdy siedzę na jego biurku
że to prawie molestowanie seksualne
ale to ja jestem nieletnia i to jego zamkną
nie mnie
musi wiedzieć że to ode mnie wszystko zależy
i żeby mu to udowodnić
wcisnęłam mu język w usta
potem powiedziałam że wiem
że w górnej szufladzie
pod atlasem ssaków trzymam
moje majtki
i chyba zrozumiał
znowu
Jestem zawsze w połowie drogi
między kosmosem liści
i miriadami korzeni
a słowa wiszą nade mną
jak księżyc jak pętla jak ptak
tak jak przewidywał pan Synoptyk
zatkać uszy
zasłonić oczy
zakneblować usta
okoliczności złej pogody
nie sprzyjają wolności
a słowa
na wiatr niech lecą
chociaż w słowa twoje nie wierzę
wcale
w ciebie wierzę jak w boga ślepo
zapach
stąpam po drogach tak czystych ja świeżo prane dywany
na każdym kroku czuję grzech
ciebie
w pościeli krzyczę cichobo każą mi się z tego spowiadać
w piątek jestem twoja na zawsze
w sobotę zdradzam cię
w niedzielę spuszczam głowę i milczę
matce mówię że to kac
sobie wmawiam że to nic
od poniedziałku biegnę w codzienność
rozpycham się rękami żeby żyć
i piszę do ciebie sms
do piątku kochany
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 8891
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: